Nie byłem na to przygotowany. Wpadłem do wanny bez odpowiedniego ekwipunku. Tzn. mój wodoodporny, warsztatowy telefon ostatnio ma urlop, cywilny smartfon w wilgotne, łazienkowe rejony się nie nadaje. Cóż więc czytać podczas odmaczania, rozgrzewania, otwierania porów itd?
Obok wanny znalazłem lusterko. Tzn. "Zwierciadło". Pamiętam, że "za komuny" był to kolorowy tygodnik dla kobiet. Dziś? Proteza gazety. Lub czasopisma.
Zamiast wstępniaka - rubryka "Zamiast wstępu". I potem już same "zamiasty".
Rubryka "Listy". "Nigdy bym nie pomyślała, że miednica jest tak ważną częścią ciała. Jestem wręcz zachwycona tym, jak Wojciech Eichelberger otwiera przede mną dotąd nieznane rejony ciała i świadomości - pisze czytelniczka Iwona. - "Zaczęłam szukać warsztatów, które pozwolą uwolnić mi swoją miednicę".
Proponuję warsztat pana Kazika. Specjalizuje się w hydraulice i blacharstwie.
("Autorki listów otrzymują zestawy kosmetyków do pielęgnacji twarzy" - informuje redakcja. Twarzy? A miednica?!)
Dalej - felieton Młodego Stuhra. Z założenia śmieszny że boki zrywać (mi nie zerwało, bo miednica przeszkodziła), Najśmieszniejsza notka o wszechutalentowanym autorze: "gra, jak nie pisze. Pisze, jak nie gra". Mam równie śmieszną propozycję, żeby Młody Stuhr jednocześnie grał (to nie będzie pisać) i pisał (to nie będzie grał). Że trudne? Młody jest, nauczy się.
Następny felietonista - Młody Jastrun. "Nasza cywilizacja jest na zakręcie. Coś się kończy i coś się zaczyna" - wieszczy pan Tomasz. Pomogę: przy wychodzeniu z zakrętu nie zwalniać i zachować czujność. Tam, gdzie kończy się zakręt, zaczyna się prosta. Lub kolejny zakręt. A więc - raz jeszcze czujność.
Następnie trafimy na tekst o świadomych związkach. Para bohaterów to psychoterapeutka i zakonnik. Obecnie były zakonnik. Normalka. Bogdan mówi: "Nie mam wątpliwości, że nasz związek to dar od Boga; jest w nim coś większego niż tylko my".
W związku? Czy w Bogu?
Kabotyni jadą dalej. "W samochodzie słucha Kilara, Góreckiego, Mozarta" - to o artyście popowym, Sebastianie Karpielu-Bułecce. Który "wreszcie jest na dobrej drodze i chce na świat patrzeć oczami chłopca, który wierzy i nie kalkuluje"...
No to dalej obracamy się w kręgu kultury. "W sumie, jak mówi Dorota Masłowska, chodzi tylko o znalezienie jakiejś dziurki do podglądania rzeczywistości. A ta bywa mocno upiorna".
Rzeczywistość? Czy dziurka?
Poczytałbym dłużej, ale mi woda wystygła w wannie.
A może w miednicy...
Tu i teraz
wtorek, 28 kwietnia 2015
piątek, 10 maja 2013
Błąd systemu
Coś się stało z blogowym panelem administracyjnym. Ciągle otwierają mi się wersje robocze wpisów innych użytkowników.
I tak ferslejdi pisze:
"Czemu, ach czemu ludzie tacy podli są? Pięknie moduluję głos, elegancko posługuję się sztućcami, wiem, co i kiedy na siebie włożyć, zawsze tłumaczę mężusia, książkę potrafię napisać, dobrej rady udzielić.
Ale wciąż słyszę, że mi słoma z butów wyłazi. Już wolę, gdy nazywają mie bezom."
albo takczyowaksławek szkicuje:
"Po haratnięciu w gałę pojechaliśmy do vipowskiego klubu. Kogo tam nie było... Klepałem po plecach tych, których Szef poklepał, omijałem tych, których On omijał. Po paru kolejkach poszliśmy z chłopakami się zabawić do darkroomu. Nie, nie myślcie, że my pedały jakieś, związki partnerskie to ogólnie mamy w dupie - to po prostu taka fajna wymyślona przez Szefa zabawa: najpierw się rozbieramy, potem Szef gasi światło, a my po wykonaniu kilku obrotów wokół własnej (chyba) osi łapiemy ciuchy po omacku. Tym razem trafiłem koszulkę z napisem "Haniu jestem z ciebie dumny" (męża Gronkiewicz chyba z nami nie było?), dwurzędowy seledynowy garnitur (a mówiłem, żeby koalicjantów nie wpuszczać), rozciągnięte szelki (tzn. tak myślałem, ale potem Rysiek biegał z płaczem, że swoje stringi chętnie odkupi), jakiś stary zegarek z niemieckimi napisami i budzikiem ustawionym na 11-tą (oj, Szefuńciu), portfel bez kasy, ale za to z kilkoma awizo z brytyjskiego urzędu skarbowego (Radzio? Vincent?) i krawat od Diora w dyskretne kaczory Donaldy.
Miałem nadzieję, że w garażu odbędzie się druga część, ale po tym, jak Tomek przyjechał maluchem pożyczonym od jego nauczycielki hiszpańskiego, a wyjechał jaguarem Ryśka, towarzystwo się wycwaniło i wszyscy przyjeżdżają służbowymi limuzynami. Zresztą, po czym tym sprzętem jeżdzić? Po autostradach, hehe?
W kolejnej próbie trafiłem na zapiski woMEN:
"Co to w ogóle jest?
Szumią jodły na gór szczycie? - a nie można tak mniej szczegółowo: Szumi las na gór szczycie?
albo Rozszumiały się wierzby płaczące...
Storkrotka rosła polna, a nad nią szumiał gaj... Jaki gaj? I po co ten czas przeszły? Stokrotka rośnie polna, a nad nią szumi las!
Trzeba popracować nad tą podstawą programową z wychowania muzycznego."
Muszę wezwać fachowca. Bo już nic nigdy od siebie nie napiszę.
PS. Drogi bloggerze, oczywiście Twój panel administracyjny działa znakomicie.
I tak ferslejdi pisze:
"Czemu, ach czemu ludzie tacy podli są? Pięknie moduluję głos, elegancko posługuję się sztućcami, wiem, co i kiedy na siebie włożyć, zawsze tłumaczę mężusia, książkę potrafię napisać, dobrej rady udzielić.
Ale wciąż słyszę, że mi słoma z butów wyłazi. Już wolę, gdy nazywają mie bezom."
albo takczyowaksławek szkicuje:
"Po haratnięciu w gałę pojechaliśmy do vipowskiego klubu. Kogo tam nie było... Klepałem po plecach tych, których Szef poklepał, omijałem tych, których On omijał. Po paru kolejkach poszliśmy z chłopakami się zabawić do darkroomu. Nie, nie myślcie, że my pedały jakieś, związki partnerskie to ogólnie mamy w dupie - to po prostu taka fajna wymyślona przez Szefa zabawa: najpierw się rozbieramy, potem Szef gasi światło, a my po wykonaniu kilku obrotów wokół własnej (chyba) osi łapiemy ciuchy po omacku. Tym razem trafiłem koszulkę z napisem "Haniu jestem z ciebie dumny" (męża Gronkiewicz chyba z nami nie było?), dwurzędowy seledynowy garnitur (a mówiłem, żeby koalicjantów nie wpuszczać), rozciągnięte szelki (tzn. tak myślałem, ale potem Rysiek biegał z płaczem, że swoje stringi chętnie odkupi), jakiś stary zegarek z niemieckimi napisami i budzikiem ustawionym na 11-tą (oj, Szefuńciu), portfel bez kasy, ale za to z kilkoma awizo z brytyjskiego urzędu skarbowego (Radzio? Vincent?) i krawat od Diora w dyskretne kaczory Donaldy.
Miałem nadzieję, że w garażu odbędzie się druga część, ale po tym, jak Tomek przyjechał maluchem pożyczonym od jego nauczycielki hiszpańskiego, a wyjechał jaguarem Ryśka, towarzystwo się wycwaniło i wszyscy przyjeżdżają służbowymi limuzynami. Zresztą, po czym tym sprzętem jeżdzić? Po autostradach, hehe?
W kolejnej próbie trafiłem na zapiski woMEN:
"Co to w ogóle jest?
Szumią jodły na gór szczycie? - a nie można tak mniej szczegółowo: Szumi las na gór szczycie?
albo Rozszumiały się wierzby płaczące...
Storkrotka rosła polna, a nad nią szumiał gaj... Jaki gaj? I po co ten czas przeszły? Stokrotka rośnie polna, a nad nią szumi las!
Trzeba popracować nad tą podstawą programową z wychowania muzycznego."
Muszę wezwać fachowca. Bo już nic nigdy od siebie nie napiszę.
PS. Drogi bloggerze, oczywiście Twój panel administracyjny działa znakomicie.
piątek, 4 stycznia 2013
Cip
Pan Władysław z Chrząszczyżewoszyc (powiat Łękołody) był bliski odejścia na łono Abrahama. Wyprawa do syna, od paru lat mieszkającego w stolicy, okazała się trudniejsza niż przypuszczał. Odkąd wysiadł z pociągu na Dworcu Centralnym, zewsząd atakowała go nowoczesna technologia. Podczas urlopu na wsi syn Wiesiek wciąż gadał o "hajteku", ale pan Władysław puszczał te opowieści mimo uszu.
A trzeba było słuchać. Mniej problemów sprawiłyby chrząszczyżewoszycaninowi wszędobylskie maszyny, automaty, gadające autobusy i inne cuda.
Gdy wreszcie pan Władysław dotarł do leżącego na obrzeżach Warszawy Wieśkowego osiedla, stanął przed ostatnią przeszkodą. Domofon był inny, niż poprzednim razem. Ozdobiony niebieską naklejką ze strzałeczką i napisem "tu cip".
Panawładysławowe lico rozjaśniło się wreszcie. Przybliżył usta do urządzenia i fachowo zaświergolił: "cip, cip, cip"... Nie zdążył - na szczęście - nasz bohater wyjść z nerw, gdy inny użytkownik osiedla mignął między nosem włościanina a domofonem małym kawałkiem plastiku i otworzył furtkę.
***
Wymyśliłem tylko Władysława. Domofony z instrukcją "tu cip" pojawiły się na jednym z białołęckich osiedli kilka dni temu.
A kiedyś po prostu pukało się do drzwi. Lub "hajtekowo" używało dzwonka.
PS. Gdy pan Władysław trochę dojdzie do siebie i zechce kupić butelkę mleka w osiedlowym sklepie, pewnie znów osłupieje, gdy kasjerka spyta: "zbliżeniowo czy z czipem?" Pardąsik - z cipem/
sobota, 1 grudnia 2012
O jajach
Wyobraźmy sobie, że po wyrzuceniu Pawła Lisickiego z funkcji szefa "Uważam Rze" Ziemkiewicz, Wildstein, Zalewski, Janke, Mazurek, Feusette, Gociek i inni nadal pracują w redakcji. Jednak w kolejnym numerze tygodnika pojawia się zdjęcie wyżej wymienionych autorów w t-shirtach z napisem "Pawle, jesteśmy z Ciebie dumni". Poza tym po staremu: Feusette chwali klasę klasy politycznej, Mazurek z Zalewskim publikują ody do ministra finansów i poważne analizy światowego rynku nierogacizny, Wildstein recenzuje bajki dla dzieci a Ziemkiewicz nowości na polu motoryzacji.
Nie wyobrażacie sobie?
Trzy lata temu podobny ruch wykonał redaktor Lis. Okazał dumę z żony, która została wywalona z pracy za złamanie zasad etyki dziennikarskiej, a redaktor pozostał w firmie, która pogoniła panią Hannę.
"Czy macie jaja?" - pytał niedawno Lis Ziemkiewicza, Wildsteina, Mazurka itd.
Chciał odkupić?
Nie wyobrażacie sobie?
Trzy lata temu podobny ruch wykonał redaktor Lis. Okazał dumę z żony, która została wywalona z pracy za złamanie zasad etyki dziennikarskiej, a redaktor pozostał w firmie, która pogoniła panią Hannę.
"Czy macie jaja?" - pytał niedawno Lis Ziemkiewicza, Wildsteina, Mazurka itd.
Chciał odkupić?
poniedziałek, 19 listopada 2012
Pacanów 2
"Pić to trzeba umić" - brzmi stara prawda doświadczonych partyzantów. Jednak nie do końca tłumaczy durną wypowiedź Macieja Stuhra o cedyńskich dzieciach. Tzn. tłumaczy, ale Panamaciejowe dalsze (trzeźwiejsze) wyjaśnienia pokazują, że nie było to przejęzyczenie wynikające z pomroczności jasnej. Stuhr po prostu tak myśli, taką wiedzę wyniósł ze szkół (i Gazety Wyborczej) i tego się będzie trzymał. Stawia diagnozę, że Polacy widzą tylko jasne fragmenty swojej historii. "I to jest super" - mówi z przekąsem Stuhr.
Po obejrzeniu ukraińskiej produkcji "Taras Bulba" z udziałem polskich aktorów zastanawiałem się, czy wiedzą, w czym występują. Czy zdają sobie sprawę z antypolskości tego obrazu. Przed obejrzeniem "Pokłosia" (ale po pierwszych relacjach) zastanawiam się, ja prostak, czy udział rosyjskich pieniędzy to przypadek. I czy aktor, któremu dniówki płacono między innymi tymi pieniędzmi, wypowiadający się o kondycji Polaków to dobry pomysł.
Dwójkę w tytule tego odcinka poświęcam ikonie dziennikarstwa, redaktorowi naczelnemu wielu tygodników opinii (w kolejce czekają "Miś" i "Koń Polski"). Otóż Ikona na swym portalu blogowym, który miał być nośnikiem nowych standardów dziennikarstwa, pyta nielubianych przez siebie publicystów, czy mają jaja.
Nie wnikałem w dalszą treść tego listu, bo nie do mnie był adresowany. Poza tym w ogóle nie wnikam w ten portal, bo Ikona zarabia wystarczająco dużo w TVP i innych mediach, by jeszcze mu (Ikonie, znaczy) dodawać grajcarów za moją klikalność.
Czekam na odzew zapytanych. Czy będzie to kontratak, np. na portalu "wpolityce.pl" ukaże się tekst: "Hanno, czy masz cycki?" czy raczej mniej ordynarne: "Tak, my mamy. A Ty?"
Po obejrzeniu ukraińskiej produkcji "Taras Bulba" z udziałem polskich aktorów zastanawiałem się, czy wiedzą, w czym występują. Czy zdają sobie sprawę z antypolskości tego obrazu. Przed obejrzeniem "Pokłosia" (ale po pierwszych relacjach) zastanawiam się, ja prostak, czy udział rosyjskich pieniędzy to przypadek. I czy aktor, któremu dniówki płacono między innymi tymi pieniędzmi, wypowiadający się o kondycji Polaków to dobry pomysł.
Dwójkę w tytule tego odcinka poświęcam ikonie dziennikarstwa, redaktorowi naczelnemu wielu tygodników opinii (w kolejce czekają "Miś" i "Koń Polski"). Otóż Ikona na swym portalu blogowym, który miał być nośnikiem nowych standardów dziennikarstwa, pyta nielubianych przez siebie publicystów, czy mają jaja.
Nie wnikałem w dalszą treść tego listu, bo nie do mnie był adresowany. Poza tym w ogóle nie wnikam w ten portal, bo Ikona zarabia wystarczająco dużo w TVP i innych mediach, by jeszcze mu (Ikonie, znaczy) dodawać grajcarów za moją klikalność.
Czekam na odzew zapytanych. Czy będzie to kontratak, np. na portalu "wpolityce.pl" ukaże się tekst: "Hanno, czy masz cycki?" czy raczej mniej ordynarne: "Tak, my mamy. A Ty?"
sobota, 27 października 2012
Pożegnanie z Kaziem czyli Tusku, pomóż
To się znów dzieje. Znów z powodu dyrektyw Unii Europejskiej i rozporządzenia premiera RP muszę się rozstać z przyjacielem. Nic na to nie poradzę, ale nie potrafię przestawić czasu w moim zegarku Casio Iluminator, zwanym Kaziem. Instrukcja obsługi gdzieś się zapodziała, a bez nie mogę odnaleźć właściwej kombinacji czterech klawiszy pozwalającej na zabawy z czasem.
Dlatego Kazio wraca na mój nadgarstek wiosną, wraz z czasem letnim, by zimy spędzać w szufladzie. Latem jest dobrym towarzyszem w przeróżnych robotach ręcznych, dobrze znosi upały, nagłe kąpiele, piasek, błoto i inne atrakcje. Nie trzeba go nakręcać (bateria trzyma już z siedem lat, a gdy padnie, bez instrukcji też będzie ciężko ją zastąpić) i suszyć. Jego jedyną wadą jest to, że nie jest mechaniczny (bo takie zegarki lubię bardziej).
Zastanawiam się, czy nie posłać Kazia do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Skoro zmieniają tam czas ogółowi, niech i zmienią Kaziowi, mądrale. Ale prędzej rozpieprzą Kazia jako podejrzanego o bycie bombą zegarkową.
Do zobaczenia, Kaziu. Oby do wiosny.
Dlatego Kazio wraca na mój nadgarstek wiosną, wraz z czasem letnim, by zimy spędzać w szufladzie. Latem jest dobrym towarzyszem w przeróżnych robotach ręcznych, dobrze znosi upały, nagłe kąpiele, piasek, błoto i inne atrakcje. Nie trzeba go nakręcać (bateria trzyma już z siedem lat, a gdy padnie, bez instrukcji też będzie ciężko ją zastąpić) i suszyć. Jego jedyną wadą jest to, że nie jest mechaniczny (bo takie zegarki lubię bardziej).
Zastanawiam się, czy nie posłać Kazia do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Skoro zmieniają tam czas ogółowi, niech i zmienią Kaziowi, mądrale. Ale prędzej rozpieprzą Kazia jako podejrzanego o bycie bombą zegarkową.
Do zobaczenia, Kaziu. Oby do wiosny.
niedziela, 30 września 2012
Arogancja jubilatów
Dwa cytaty:
"Ok. 300 gości uczestniczy w Pałacu Opatów w Gdańsku-Oliwie w urodzinach Lecha Wałęsy. B. prezydent, który kończy w sobotę 69 lat, powiedział, że chciałby wrócić do lat młodości.
- Życzyłbym sobie, żeby mieć jeszcze raz 18 lat. Cieszę się, że życzono mi nie tylko zdrowia, ale przede wszystkim, bym jednak czuwał nad Polską, że moje propozycje są naprawdę trafne i potrzebne. Zachęcany byłem przez gości, aby jeszcze trochę tu i ówdzie wpływać na to, co się dzieje w kraju - powiedział dziennikarzom jubilat." (wp.pl)
"- Jestem przekonany, że nie zmieni się nic, za co nas Pani lubi - dalej będziemy starali się być rzetelni i bezkompromisowi. Nadal będziemy docierali do sedna sprawy, bez względu na to, jak sprytnie politycy próbują od tego uciekać." (Kamil Durczok o zmianach w Faktach, "TeleTydzień")
Czy urodzinowy rausz (Wałęsa) lub mało opiniotwórcze medium (Durczok) mogą wyjaśnić tę arogancką bufonadę? Czy po prostu te typy tak mają?
"Ok. 300 gości uczestniczy w Pałacu Opatów w Gdańsku-Oliwie w urodzinach Lecha Wałęsy. B. prezydent, który kończy w sobotę 69 lat, powiedział, że chciałby wrócić do lat młodości.
- Życzyłbym sobie, żeby mieć jeszcze raz 18 lat. Cieszę się, że życzono mi nie tylko zdrowia, ale przede wszystkim, bym jednak czuwał nad Polską, że moje propozycje są naprawdę trafne i potrzebne. Zachęcany byłem przez gości, aby jeszcze trochę tu i ówdzie wpływać na to, co się dzieje w kraju - powiedział dziennikarzom jubilat." (wp.pl)
"- Jestem przekonany, że nie zmieni się nic, za co nas Pani lubi - dalej będziemy starali się być rzetelni i bezkompromisowi. Nadal będziemy docierali do sedna sprawy, bez względu na to, jak sprytnie politycy próbują od tego uciekać." (Kamil Durczok o zmianach w Faktach, "TeleTydzień")
Czy urodzinowy rausz (Wałęsa) lub mało opiniotwórcze medium (Durczok) mogą wyjaśnić tę arogancką bufonadę? Czy po prostu te typy tak mają?
Subskrybuj:
Posty (Atom)