Ale kogo to obchodzi? Premier, humanista, liberał, europejczyk będzie przekonywał do swych działań (!?) przedstawicieli showbiznesu: Hołdysa, Kukiza i Lipińskiego. Ci bowiem postraszyli, że tym razem nie oddadzą swych głosów na Tuska i jego partię. Już wcześniej wypowiadali się na tematy społeczne, śpiewając: "nie wierzę politykom", "jak ja was, kurwy, nienawidzę" czy "niewiele ci mogę dać". Brakuje mi w tym zestawie Skiby, który swój stosunek do innego premiera wyraził (chyba bezdźwięcznie) drugim końcem przewodu gastrycznego. Cenię wspomnianych artystów, jednak moje zażenowanie wynika z pytania - dlaczego akurat im premier będzie się tłumaczył? Przypomina mi się tak lubiana (w poprzedniej kampanii parlamentarnej) tuskowa fraza "miliony Polaków" - dlaczego nie pogadać z niemałą grupą Janów Nowaków, którzy również na PO nie zagłosują? Odpowiedź nasuwa się sama: z artystami szef PO spotka się w audycji pt. "Drugie śniadanie mistrzów". A z Nowakami można się zetknąć jedynie podczas mało efektownych zakupów w Biedronce.
A to drugi obciach: sieć dyskontów Biedronka została sponsorem polskiej reprezentacji na EURO 2012. Być może autorom tego pomysłu chodziło o dyskontowanie (wykorzystanie jakiegoś faktu lub okoliczności dla siebie pomyślnej), a wyszedł dyskont (sklep z towarem o obniżonych cenach). Oglądam właśnie mecz Polaków z Litwinami i trochę przestaję się dziwić...