- Pardąsik, jak się uzyskuje tak wspaniałą trawę? - pyta.
- To proste - odpowiada dumny syn Albionu. - Trzeba nawozić i kosić.
- I to wszystko? To i ja sobie w Konstancinie takie pierdyknę...
I pomaszerował.
- Ach - Anglik poniewczasie pacnął się w czoło - I powtarzać te czynności przez jakieś trzysta lat...
Nie wiedzieć czemu przypomniała mi się ta anegdotka po lekturze artykułu w pewnej opiniotwórczej gazecie: http://www.fakt.pl/Dramat-Kwasniewskiego-Ksiaze-William-nie-zaprosil-mnie-na-slub,artykuly,101986,1.html
Chociaż może wystarczyłaby stara prawda: trzeba znać swoje miejsce.