poniedziałek, 24 października 2011

Dawaj, Kamil, dawaj...

Czasem dzieci się pilotem od tv bawią i człowieka ni stąd, ni zowąd zaatakują fakty. Konkretnie - Fakty TVN, bo to są fakty trochę inne, specyficzne, faktyczne.
Konkretnie dziś zaatakowała mnie relacja z pierwszego dnia nowych posłów w nowej pracy. Konkretnie pokazano posła-elekta Jana Tomaszewskiego, który - jak to człowiek z list PiS - miał kłopoty z opanowaniem swojego telefonu. Pokazano też posła Tomasza Kaczmarka, który niepochlebnie wyraził się o logo TVN i pomaszerował dalej.
Niepochlebnie o pośle-elekcie Kaczmarku (też, przypadkiem z PiS) wyraził się Dziennikarz Któregośtam Roku i laureat wielu innych wawrzynów (lub wawrzyniec innych laurów) Kamil Durczok. Otóż określił go mianem "poseł agent Tomek".
Z niecierpliwością czekam na kolejne wysublimowane komentarze Redaktora Durczoka. "Posłanka była mężczyzna Grodzka"? "Poseł kochający inaczej Biedroń?"
PS. Wciąż czekam na ujawnienie, kto zarezerwował domenę "autorytet.pl". Ale chyba nie Durczok. Na niego czeka www.kamil-upierdolony-stol.eu...

sobota, 8 października 2011

Nie zakłóci ciszy...


Nieduży, ale mocny.
Nieźle pogięty, ale - gdy trzeba - trafia w samo sedno.
Niepozorny, u wielu tzw. Europejczyków wzbudzał początkowo uśmiech politowania.
Wierny tradycji.
Zabójczo skuteczny.
Proszę Państwa, niech mi będzie wolno przedstawić:
mój nowy znajomy
- wschodni łuk refleksyjny!!!

(fot. forum.arcus-lucznictwo.pl)

piątek, 12 sierpnia 2011

Dlaczego nie zagłosuję na PO?

Nie zagłosuję na PO, ponieważ uważam, że:
- przysłowie "nie myli się ten, kto nic nie robi" nie jest najlepszą dewizą dla męża stanu
- obserwatorzy słupków powinni się realizować na polu botaniki lub w Stowarzyszeniu Miłośników Trakcji Elektrycznej
- hasło "Polska w budowie" przypomina komunikat "Page under construction", co oznacza, że "page" chwilowo nie działa.

poniedziałek, 1 sierpnia 2011

Komorowski a piloci

Portal wp.pl podaje: /.../ Nałęcz dodał, że prezydent "zdobył się na rzecz w pierwszej chwili wręcz szokującą", tzn. zawetował ustawę o utworzeniu Akademii Lotniczej w Dęblinie. - Prezydent, bardzo ceniąc tę placówkę, uważa że jej dalszy rozwój nie powinien iść w kierunku uczelni na poły cywilnej, zajmującej się lotnictwem, ale to powinna być uczelnia stricte wojskowa, specjalizująca się w mistrzostwie latania - tłumaczył prezydencki doradca.

A skąd oni wezmą wojskowe drzwi od stodoły?
PS. Pierwszemu Obywatelowi ku pamięci: lepiej wiedzieć, co się mówi niż mówić, co się wie.

piątek, 15 lipca 2011

Uważaj, co zakładasz

"Noszenie koszulki drużyny piłkarskiej, na której są logotypy firm bukmacherskich, to łamanie prawa. Kibiców mogą za to ścigać celnicy. W dodatku wyposażeni w broń" - donosi dziennik.pl .

Ciężko mają kibice Realu Madryt, Olympique Marsylia, Juventusu Turyn - bo właśnie te zespoły sponsorowane są przez bukmacherów, co naraża wystrojonych w klubowe koszulki fanów na zarzut zabronionej reklamy gier hazardowych. Ale żeby od razu posyłać w bój uzbrojonych celników?

Dla świętego spokoju przeglądam swoje t-shirty z nadrukami. Replika reprezentacyjnej koszulki z mundialu 2006 (pamiętacie - buńczuczny motyw husarii) spakowana czeka, aż nabierze wartości jako relikt z czasów, gdy Polacy grali na mistrzostwach świata. Inna, z narysowaną przez Marka Raczkowskiego kwaczącą kaczką (w dymku napis "fuck, fuck") używana jest tylko podczas wyborów. Kolejna, upamiętniająca pielgrzymkę Jana Pawła II z 1997 roku przypomina trochę t-shirty z wypisanym tournee zespołów rockowych, co może razić niektórych rodaków. Następna, chociaż nadrukowane hasła ("wild and wired", "one of a kind") w pełni oddają mój żywiołowy charakter, zaprojektowana została przez Ewę Minge dla Marlboro, więc nie noszę jej przy dzieciach.

Pozostaje mi tylko wysłużony, ale wierny t-shirt z filmowym cytatem.
"Nobody's perfect"

niedziela, 12 czerwca 2011

Znaj proporcją, mocium panie czyli Galacticos Biedronka

Zaczynam wątpić w futbolowe kompetencje trenera, przepraszam, premiera Tuska. Przerabianie Platformy na Barcelonę (czy raczej przepłacany Real "Galacticos" Madryt) może przynieść efekty odwrotne od zamierzonych. Jedenaście importowanych gwiazd na boisku nie od razu stworzy dream team. Owszem, ładnie wygląda w pokazowym meczu, ale ligowa młócka to nie miejsce na występ Harlem Globtrotters. I po co szkółki piłkarskie, po co Orliki, skoro występy na Camp Nou (i koszulki z numerem jeden) zarezerwowane są tylko dla profesjonalistów. A ci - zamiast ćwiczyć zespołowe akcje - trenują błyskawiczną zmianę barw.
Oczywiście gdy ktoś strzela nam gola w każdym spotkaniu, lepiej mieć go we własnej drużynie. W ten sposób doprowadzi to do wyśmiewanej już przez kibiców sytuacji "Polska mistrzem... Polski". No, ale zdanie premiera o kibicach już znamy.
W podobny do PO sposób działała w "słusznie minionym systemie" CWKS Legia, gdy - korzystając ze swej siłowej pozycji - powoływała do wojska (czyt. drużyny) zawodników z innych klubów. Przez co przez cały pozostały światek sportowy była nienawidzona.
Zgodnie z polską szkoła trenerską premier Tusk przygotował przemyślaną, nieszablonową i finezyjną strategię: "Idźcie i zwyciężajcie!". Te pełnie szlachetnej prostoty słowa pewnie podziałają. Pójdą i pozwyciężają. A jeśli nie, to się powie, że PiS wykręcił korki...

wtorek, 17 maja 2011

I zrobili ze mnie Ślązaka

Zostałem ukarany za umiarkowany entuzjazm, z jakim odnosiłem się do infantylnej akcji "Wszyscy jesteśmy Ślązakami". I kara przyszła. Jak to u PO, trochę późno, bo już o sprawie Śląska zapomniałem. A tu masz: w swojej skrzynce pocztowej znajduję list zatytułowany "Zapraszam do współpracy!", napisany przez doktora inżyniera architekta Łukasza U. Pan doktor inżynier przedstawia się jako radny z Platformy Obywatelskiej. Popiera (no jakżeby inaczej) budowę sal gimnastycznych, boisk sportowych i remonty szkół. Jak skromnie o sobie pisze, od 2006 roku jest jednym z najaktywniejszych radnych Rady Miejskiej. I na koniec Pan Łukasz pyta: "Co razem możemy zmienić?"
Ślązakuł, przepraszam, szkopuł w tym, że Pan dr inż. jest radnym w Zabrzu. Ja - z urodzenia i zamieszkania - Warszawiak. Chyba że... wyglądam przez okno, sprawdzam GPS w telefonie - nic się nie zmieniło, jestem nadal w swoim mieszkaniu w stolicy, a radny na którego głosowałem nazywa się zupełnie inaczej, działa w radzie Białołęki i nie należy już do PO.
Rozumiem, że nie tylko Poczcie Polskiej zdarzają się błędy w odczytaniu adresu, portale internetowe również mogą się pomylić.
Zatem odpowiadając na pytanie Pana Inżyniera (
"Co razem możemy zmienić?") odpowiadam: niech na początek każdy pozmienia u siebie to, co zmiany wymaga.
I nie przenoście mi Zabrza na Białołękę.